Yamaha

write

Standardowy dzień w pracy. Kątem oka dostrzegam, że do handlowców przyszedł klient w kasku motocyklowym. Najwyższy czas na małą przerwę od monitora.

Kontempluję czerwoną Yamahę y… cośtam sześćsetkę. Standardowy plastik – nie moja bajka, no ale… w końcu dwa koła. Prawa strona po szlifie, co prawda owiewki chyba wymienione, ale silnik zjechany zdrowo, zaczep trzymający podnóżek pasażera i tłumik trzyma się tylko jedną stroną, a druga wesoło rdzewieje. Generalnie widać zużycie i łatwo można odczytać styl jazdy kierowcy. „Świry na plastikach” myślę sobie i po chwili karcę za takie uogólnianie. Przecież chłopak mógł dopiero kupić motocykl i o niego zadba.

Pojawia się właściciel i wywiązuje się taki dialog:
– Całkiem fajna maszyna
– Dobra na początek do nauki jazdy, ale chcę zmienić na coś większego, bo ma za mało mocy.
– Nie ma czegoś takiego jak za mało mocy, wszystko zależy od tego, jak jeździmy.
– No tak… To też prawda.
– Ale generalnie całkiem fajny sprzęt.
– Nooo, tylko prawko muszę zrobić…

 

 

Autor: Jacek Łukawski

Tekst publikowany był w kwartalniku „Swoimi Drogami”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>