Michał Kubiak – list z podróży

dsc04183

Dookoła świata

    Michał, jak już na pewno wiecie, jest właśnie w trakcie podróży dookoła świata. Jedzie nowym Junakiem M20 na wschód. Udało nam się z nim skontaktować i zadać kilka pytań. Nieco wcześniej, w Rosji, zamontował do swojego Junaka kosz boczny od Iża i już na trzech kołach zmierzył się ze śniegiem i mrozem. Gdy nawiązaliśmy kontakt był w Mongolii, więc mógł podzielić się wrażeniami z jazdy zaprzęgiem w warunkach zimowych. Zapraszamy.

 

Co sprawiło, że wybrał Pan właśnie ten kierunek o tej porze roku?

Już od wielu lat chciałem zobaczyć Rosję. Od osób, które tam były słyszałem, że zwykli Rosjanie to dobrzy i uczynni ludzie i nie mają nic wspólnego kremlowską polityką.
Kierunek podróży wybrałem już rok temu i wtedy planowałem jechać latem. Jednak przygotowania motocykla trochę się wydłużyły i uznałem, że przejechanie Syberii zimą to może być bardzo ciekawe wyzwanie. Co prawda sądziłem, że będzie trochę łatwiej, ale gdyby człowiek nie podejmował się trudnych wyzwań, to życie byłoby bardzo nudne.
Proszę opisać wrażenia i doznania z jady motocyklem w obecnych warunkach (zimowych)

Podczas jazdy motocyklem zimą pojawiają się problemy, o których w czasie planowania wyprawy nie miałem pojęcia. Na przykład w temperaturach poniżej zera szyba w kasku motocyklowym pokrywa się lodem od wewnątrz. Co prawda mam na szybie podwójne szkło z powłoką zabezpieczająca przed parowaniem, ale przed lodem niestety to nie zabezpiecza. Po prostu para wodna wydychana z powietrzem powoli zamarza na szybie. Podobne problemy napotkałem z piciem. Zawsze wożę ze sobą wodę mineralną i na postojach powolutku popijam. Przy temperaturach poniżej zera, niestety, już nie jestem w stanie się napić, bo woda zamarzła. Kropelek do oczu również nie można używać. Po prostu wszystkie płyny zamarzają.

Za to przedzieranie się przez śnieżne zaspy motocyklem z koszem daje tyle radości, że w pełni wynagradza „drobne” niedogodności.

dsc04593 mongolia dsc04644 mongolia dsc04490

Jak przetrwać w długiej podróży przy tak niskich temperaturach, jak się ubierać do jazdy, jak organizować nocleg?

Gdy stopniowo robiło się coraz zimniej, zwyczajnie nakładałem na siebie coraz więcej ciuchów metodą „na cebulę”. Na szczęście, w moich wielkich kufrach zmieściło się bardzo dużo ubrań. Metoda ta sprawdzała się mniej więcej do 0 stopni. Trzeba pamiętać, że jadąc na motocyklu nie liczy się tylko temperatura na termometrze, ale również prędkość wiatru, tzw. „czynnik chłodzenia wiatrem”. Odczuwalna temperatura jest znacznie niższa niż ta na termometrze.
W okolicach Nowosybirska dotychczasowe, europejskie ubrania przestały mi wystarczać. Postanowiłem sprawdzić co nosi się na Syberii. Kupiłem buty z wyjmowanym wnętrzem, coś w rodzaju walonek. Dodatkowo te buty są wyposażone w kolce na podeszwach, by się nie ślizgać i na oblodzonych drogach spisują się znakomicie. Oprócz butów kupiłem też kombinezon syberyjskich myśliwych, który spisuje się wybornie. Junaczek również dostał zimowe wyposażenie, w oponach motocyklowych zamontowałem kolce. Gdy jadę po śniegu i lodzie obniżam ciśnienie w oponach i wtedy kolce lepiej przylegają do lodu. Efekt jest bardzo dobry.

Noclegi zimą na Syberii bywają bardzo różne. Sporo pomagają rosyjscy motocykliści. Gdy jest taka możliwość to zatrzymuje się u nich, a gdy nie ma ciepłej przystani, zwyczajnie rozkładam namiot.

Było tak, że uciekałem przed śnieżycą i jechałem przez całą noc. Tylko kilka razy zatrzymywałem się na postojach dla ciężarówek i stacjach benzynowych na kilkanaście minut, by odsapnąć. Nie gasiłem silnika, bo mam ubrania podgrzewane elektrycznie (kurtka, spodnie, rękawice i skarpety). Silnik pracował, alternator dawał prąd, a prąd dawał mi ciepło. Siedząc na motocyklu spałem szczęśliwie jak dziecko w kołysce, ciepło i przytulnie.
Rozpoczął Pan wyprawę motocyklem solo, niedawno zamontował Pan kosz. Jakie są wady, a jakie zalety jazdy zaprzęgiem?

Montaż kosza wymusiła zima. Po prostu po śniegu i lodzie nie da się bezpiecznie jechać motocyklem bez bocznego podparcia. W zimowych warunkach mam do pokonania ponad 5000 kilometrów, więc nie można było liczyć, że jakoś to będzie… Do Junaka dokupiłem rosyjski kosz od motocykla Iż Planeta model 5, który pamięta jeszcze czasy CCCP, ale konstrukcja jest solidna i przemyślana. Montaż kosza zajął około tygodnia. W Junaku wykonaliśmy ramę pomocniczą i odsunęliśmy go od motocykla bardziej niż przewidział to producent. Chodziło o to, by pomiędzy motocyklem i koszem zmieściły się moje „maleńkie” kufry. Bez kosza nie pokonałbym górskich przełęczy przed granicą z Mongolią. Koło przednie trzymało kierunek jazdy, koło kosza podpierało, żebym się nie wywrócił, a koło napędowe boksowało na podjazdach nawet przez kilka kilometrów. Taki dreefting był możliwy wyłącznie z koszem.

Jednak kosz to nie tylko zalety. Motocykl jest znacznie cięższy, sprzęgło jest dużo bardziej obciążone. Nie można już w korkach przejeżdżać pomiędzy stojącymi samochodami i zużycie paliwa wzrosło z 4,4 do 5 litrów na trasie, a po górach i w miejskich korkach nawet powyżej 6 litrów.

Jednak nie jest to problem. Benzyna w Rosji jest o połowę tańsza niż w Polsce, a zasięg na zbiorniku zmniejszył mi się z 550 do 400 kilometrów. To w zupełności wystarcza, by dojechać od jednej do drugiej stacji benzynowej.

dsc04667 mongolia dsc04146 dsc04532 dsc04458

Czy w takiej wyprawie należy kierować się planem, czy podróżować spontanicznie? Co zabrać ze sobą, a co można zostawić?

Ja podróżuję spontanicznie, nawet nie mam wyznaczonej dokładnej trasy. Odwiedzenie Mongolii nie było planowane, ale pojawiła się potrzeba przedłużenia rosyjskiej wizy, a to można zrobić tylko poza granicami Rosji. Podróżuję, by jak najlepiej poznać kraj i mieszkających tu ludzi, dlatego nie pędzę na złamanie karku jak najszybciej przed siebie. By jak najlepiej poznać kraj, nie sypiam w hotelach tylko w namiocie i u ludzi. Oczywiście kwestie finansowe są tu również bardzo ważne. Nie mam za dużo pieniędzy, a hotele to wydatek, z którego bez problemu można zrezygnować. Gdy już zakończę syberyjska przygodę i dojadę do Władywostoku, to trudno powiedzieć, co będzie dalej. Na pewno będę się kierował na wschód – do Ameryki tylko jeszcze nie wiem czy Północnej, Środkowej czy Południowej. Cóż, zobaczymy.

Co zabrać na motocykl. Tu zasada jest bardzo prosta: jak najmniej. Jak widać na zdjęciach ja tej zasady nie przestrzegam. Lubię być zabezpieczony na każde warunki. Większość trasy śpię w namiocie, również w temperaturach poniżej zera, muszę więc mieć ciepłe śpiwory. Nie mam takich na – 20 stopni, więc śpię w dwóch śpiworach na raz, jeden do +5 a drugi do -2 stopni. Oba razem dają wystarczające zabezpieczenie. Mam również trzeci śpiwór, który będę używał w ciepłych krajach, taki malutki na +15 stopni. Przez to, że podróżuję po różnych strefach geograficznych, muszę mieć ubrania i całe wyposażenie na pełen przekrój temperatur. Trzeba również pamiętać, że w czasie podróży bagażu zawsze przybywa, nie chodzi tu tylko o drobne upominki dla rodziny, ale np. ciepłe ubrania i buty na syberyjskie mrozy, o przyczepce bocznej nie wspomnę.

 

Autor: Jacek Łukawski

Tekst publikowany był w kwartalniku „Swoimi Drogami”

 

dsc04505 granica rosjia - mongolia dsc04349 irkuck dsc04299 irkuck dsc04015 + dsc04014 dsc00687 mongolia 20121025122333(3) 20121023191207(5) 20121023191207(1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>