Czas – nowa płyta Monstrum

2824165096-1

Są takie klimaty i wspomnienia, które zaciera proza życia i zostają przez nas zapomniane lub stają się tylko pustym i niewyraźnym echem. Czasem po latach wystarczy kilka słów, stare fotografie lub przypadkiem spotkani ludzie, aby powróciły i pozwoliły nam znów poczuć to, co czuliśmy, gdy wszystko było prostsze. Czasem wystarczy muzyka…

W poprzednim numerze „Swoimi Drogami” pisaliśmy o zespole „Monstrum”, który był wtedy w trakcie szykowania nowej płyty. Ze względu na to, że koordynowałem materiał do numeru korespondując z Chłopakami z zespołu, więc nie wypadało po prostu nie zapoznać się z ich najnowszym krążkiem. Cóż… pomyślałem, lata płyną i już nie bardzo chce mi się słuchać ostrej muzyki, ale czasem trzeba się poświęcić. Tak dla zasady, bo nie rozmawialiśmy o żadnej recenzji to raz, a dwa, że na muzyce znam się jak Eskimos na naprawie lodówki.

Zapewne powinienem zaszyć się w domowym zaciszu, założyć na uszy jakieś super słuchawki, których parametry i tak są dla mnie „czarną magią” i oddać się z ogromną powagą słuchaniu rzeczonego krążka z miną wstrzymującego stolec. Tak zapewne robią eksperci… Aczkolwiek ja ani nie jestem ekspertem, ani nie mam czasu, więc płyta wylądowała w samochodowym odtwarzaczu i została włączona dopiero, gdy na wszystkich stacjach radiowych, które słucham, leciały reklamy w tym samym czasie…

Tak… Odsłuchałem ją raz, drugi, trzeci… Chłopaki dają czadu, grają bardzo przyjemnie (to znaczy nie miałem ochoty urywać głów kurczakom, ale wskoczyć w ciężkie buty, przetarte dżinsy i skórę jak najbardziej tak). Stricte motocyklowy kawałek jest jeden – „Szankiel”, reszta równie miła dla ucha, mimo iż inna tematycznie. Teksty są dobre i bardzo dobre, po pewnym czasie ciężko nie śpiewać razem z zespołem (jak niezapomniany komisarz Ryba z „Kilera”)… ale dla mnie nie to jest ważne.

Słuchając tej płyty, poczułem znów kurz z garażu, w którym wiele lat temu próbowaliśmy tchnąć życie w starą kupę żelastwa, zapach smaru i smak piwa. Radość, gdy silnik zaskoczył i pierwsze przejechane kilometry. Usłyszałem znów śmiech przyjaciół i przypomniałem sobie wszystkie głupie pomysły i plany, jakie snuliśmy… Ja piórkuję! (Napisałbym inaczej, ale znów Naczelny, by mnie pogonił) Motyla Noga! To już tyle czasu minęło! To były klimaty!

Nie wiem, czego Wy oczekujecie od muzyki, co z czym Wam się kojarzy, ale ja nie spodziewałem się tego, że kawałki, które pierwszy raz słyszę, będą miały taką moc, że przypomną mi wspaniałe czasy i będą tak genialnym towarzyszem podróży. Szczególnie, że oszczędzam już uszy i na co dzień słucham rocka a nie metalu… słuchałem raczej, bo „Czas” stał się teraz moim numerem jeden. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale płyta tkwi w odtwarzaczu już trzeci miesiąc i gra prawie codziennie…

Nie wiem, czy Wam też się „Czas” spodoba, czy usłyszycie w nim to co ja, ale uważam, że powinniście się o tym przekonać na własne uszy. Ja szczerze polecam tę płytkę. Znajdziecie ją w sklepie na stronie zespołu:
www.monstrum.pl – Zachęcam!

 

Autor: Jacek Łukawski

Tekst publikowany był w kwartalniku „Swoimi Drogami”

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>